Jak przygotować się do podróży samochodem z całą rodziną?

Opublikowano 06.06.2014

Ja i moja rodzina dużo podróżujemy. Szczególnie latem, głównie samochodem. A podróż z dziećmi to prawdziwe logistyczne wyzwanie. Nigdy nie pozwalam, aby przygotowania do wyjazdu i sama podróż były tak męczące, żeby popsuć nam wypoczynek. Jeśli Wam nie zawsze się to udaje, zdradzę Wam kilka moich sposobów.

 

WSPÓLNA ZABAWA W PAKOWANIE

Spakowanie całej rodziny na wakacyjny wyjazd to zajęcie tak angażujące, że czasami wolę, żeby zamiast pomagać, domownicy po prostu mi nie przeszkadzali. Mam bardzo dobry sposób na to, jak zaangażować w to dziecko, żeby miało poczucie uczestnictwa w tym procesie, dobrze się przy tym bawiło, a jednocześnie nie przeszkadzało mi w moim zadaniu. Mój patent to po prostu zabawa w pakowanie. Moja córka ma swoją ulubioną podręczną, kolorową walizkę, do której pozwalam jej spakować, co tylko chce. Uwielbiam patrzeć, jak naśladując moje ruchy chowa do niej swoje dziecięce skarby.

 

PODRÓŻ W DOBRYM TOWARZYSTWIE... KOCYKA

Jeśli do przejechania mamy większą odległość, zwykle podróżujemy nocą, żeby dzieci po prostu przespały podróż. Wtedy najważniejsze jest, żeby nie zapomnieć ulubionego kocyka – nie chcecie na pewno zawracać w połowie trasy… Ja znalazłam ostatnio świetny „kocyk 2 w 1”, czyli mięciutkie przykrycie z wszytą poduszką. Jeśli dodam, że poduszka jest głową liska, a reszta jego futerkiem, to na pewno z łatwością wyobrazicie sobie, jaką furorę lisek robi w podróży. Jeśli jednak musicie jechać za dnia, podróż trzeba dobrze zorganizować, żeby wszystkim nie odechciało się w jej trakcie wyjazdu.

 

ZADBAJ O MĄDRĄ ROZRYWKĘ

Kilka zwłaszcza kilkanaście godzin w samochodzie może być prawdziwą udręką dla dorosłych, co dopiero dla dzieci! Rozrzucone zabawki (które lubią znikać pod siedzeniem), kopanie fotela, wylane soczki, pokruszone kanapki, rażące słońce… Można by długo wymieniać, co podczas jazdy może pójść nie tak. Na szczęście jest całe mnóstwo bardzo sprytnych gadżetów, które ułatwią wam życie w podróży. Jednym z nich jest uchwyt na tablet. Łatwo montuje się go do zagłówka (kupując taki gadżet zwróćcie uwagę na jego uniwersalność – ja mam taki, który pasuje na zagłówki o rozstawie drążków

od 6 do 19 cm, więc nie musiałam się obawiać, że nie da się go w naszym samochodzie przyczepić). To, co w tym uchwycie superfunkcjonalne, to teleskopowe ramię o długości 20 centymetrów – tablet można ustawić na środku, między fotelami (i pod różnym kątem) tak, żeby wszyscy pasażerowie siedzący z tyłu mogli oglądać ulubioną bajkę. Nie ma kłótni, jest zabawa. I święty spokój .

ZADBAJ O PORZĄDEK W SAMOCHODZIE (I NERWY KIEROWCY)

Dla mnie zawsze dużym problemem było to, że tak wiele przedmiotów trzeba mieć pod ręką, bo przy dzieciach co chwilę coś jest potrzebne. Dlatego, żeby uniknąć bałaganu (a także niebezpiecznych sytuacji, gdy np. trzeba nurkować pod fotelem w poszukiwaniu butelki), stosuję podkładkę pod fotelik samochodowy, która nie tylko chroni pokrowce siedzeń samochodowych przed zabrudzeniem (pewnie wiecie, jak w samochodzie wszystko lubi się wylewać i wysypywać…), nie tylko zmniejsza przesuwanie się fotelika, ale też pomaga utrzymać pod ręką potrzebne przedmioty (takie jak mokre chusteczki, czy dodatkowe ubranko do przebrania) – ma bowiem przegródki z siateczki w nogach. Podobną funkcję pełni osłona na oparcie fotela samochodowego, której również zawsze używam. Łatwo przymocować ją do zagłówka, w siateczkowej kieszeni można schować ulubione książeczki i zabawki, a fotel jest zabezpieczony przed śladami małych nóżek i lepkich rączek. A jeśli nie wszystkie podręczne przedmioty mi się tam zmieszczą, używam jeszcze specjalnych haczyków, przyczepianych do zagłówków – można na nich powiesić plecak dziecka, czy cokolwiek innego, co inaczej latałoby bezwładnie po całym samochodzie. Bo tego właśnie bardzo nie lubię – bagaży przewalających się z jednej strony na drugą. Ale na to mam jeszcze jeden świetny sposób: antypoślizgowe elementy do bagażnika. Banalnie łatwe do zamocowania (paski z rzepami przykleja się do okładziny bagażnika) utrzymują podczas podróży rzeczy tam, gdzie ich miejsce.

ZAWSZE W ZASIĘGU WZROKU

Ale nawet, gdy dzieci śpią, lubię je mieć na oku – jeśli macie dzieci, które są jeszcze na tyle malutkie, że jeżdżą w foteliku skierowanym tyłem do kierunku jazdy, bardzo polecam wam lusterko do obserwowania niemowlaka w foteliku samochodowym – łatwo je zamocowac na zagłówku tylnej kanapy. Lusterko jest wypukłe, więc odbija w pomniejszeniu, powiększając dzięki temu kątwidzenia. Mając wszystko na oku, jestem dużo spokojniejsza. I takiej właśnie podróży wam życzę – spokojnej. A że spokój, to efekt dobrej organizacji – bierzcie się do dzieła!

 

Tematy powiązane z tym artykułem: wakacje i podróże dzieci
Brak komentarzy. Bądź pierwszym, który skomentuje.
Dodaj komentarz

Komentarze